SR-S Gwiazda Ruda Śląska informuje, że otrzymała dotację z Urzędu Miasta Ruda Śląska w wysokości 50 000 zł na realizację zadania publicznego "upowszechnianie kultury fizycznej i sportu w Ruda Śląskiej w 2017 r." poprzez sportowe szkolenie seniorów.

Wywiad z Pawłem Barańskim nowym zawodnikiem futsalowej Gwiazdy

Maciek Naleśnik: Witamy nowego zawodnika Gwiazdy Ruda Śląska, Pawła Barańskiego! Jakie są twoje pierwsze odczucia po dołączeniu do drużyny?

Paweł Barański: Witam.  Są one bardzo dobre. Zespół bardzo fajny, a w nim świetna atmosfera, dobre warunki do pracy, więc jak na razie myślę, że odczucia są bardzo dobre. Mam nadzieję, że przełoży się to na wyniki w lidze.

M.N.: Jak to się stało, że trafiłeś do Gwiazdy? Miałeś też inne propozycje?

P.B.: Były rozmowy z jednym z klubem z Futsal Ekstraklasy, jednak odezwał się też Łukasz Kujawa w sprawie Gwiazdy, był konkretny i dlatego dzisiaj jestem w zespole.

M.N.: Wróćmy na moment do początku twojej przygody? z futsalem. Skąd wziął się w ogóle pomysł na grę na hali?

P.B.: Na pierwszy trening namówili mnie koledzy, którzy grali już w młodzieżowych zespołach GSF-u Gliwice, gdzie trenerem był Tomasz Czok. Ja byłem wtedy w klasie sportowej Górnika Zabrze (chyba myślałem, że zostanę piłkarzem…), ale jak koledzy mnie namówili, poszedłem, i jak spojrzę z perspektywy czasu to nie żałuję tej decyzji. Za dzieciaka chodziło się na mecze PA Nova Gliwice i oglądało się takich zawodników jak Błażej Korczyński, Sebastian Wiewióra. Kto by pomyślał wtedy, że przyjdzie mi grać przeciwko nim, czy że będą moimi trenerami (śmiech).

M.N.: Zacząłeś w GSF-ie, później był awans do ekstraklasy w barwach GAF-u i już się w tej lidze zadomowiłeś.

P.B.: Tak, tak, w GSF-ie występowałem w Młodzieżowych Mistrzostwach Polski, skąd trafiłem wraz z trzema kolegami z zespołu do pierwszej drużyny GAF-u i tam rozpoczęliśmy sezon w pierwszej lidze, udało nam się awansować do ekstraklasy. Po awansie przyszedł czas na trudną decyzję, ale, jako że w Katowicach miałem większe szanse na regularne występy, zdecydowałem się przejść do tego zespołu.

M.N.: Później był Piast Gliwice i twój najlepszy sezon w ekstraklasie, w którym strzeliłeś czternaście bramek.

P.B.: Dokładnie tak, ale tutaj zawsze będę wspominał o tym, że te gole to zasługa tego, że naprawdę byliśmy bardzo mocną czwórką z Przemkiem Dewuckim, Maćkiem Mizgajskim i Maksem Pautiakiem. Naprawdę dobrze się rozumieliśmy na boisku, stąd ja, Przemek i Maciek mogliśmy się poszczycić wynikiem dwucyfrowym, jeśli chodzi o gole. W tym sezonie zabrakło tylko medalu, bo było blisko...

M.N.: Później miał być transfer, a zamiast tego? była kontuzja...

P.B.: Niestety... Uraz wiązadeł krzyżowych dopada coraz więcej osób, a dopadł też i mnie... Na szczęście rehabilitacja przebiegła tak jak należy i wszystko już jest w porządku! Najważniejsze przy takich kontuzjach to wyczyścić głowę i zapomnieć o tym co było. Cieszę się ze po roku absencji wracam na ligowe parkiety i mam nadzieję, że tylko na rok do pierwszej ligi!

M.N.: Przeszliśmy w końcu do teraźniejszości. Trenujecie już ponad półtora miesiąca. Rozegraliśmy kilka sparingów, z różnym skutkiem, był całkiem udany (chociaż nie idealny) Puchar Śląska. Jak oceniasz okres przygotowawczy? Trenerzy dali wycisk?

P.B.: Myślę, że szczególnie wycisk dał nam fizjoterapeuta Maciek i to do niego trzeba mieć pretensje, że czasami na czworaka wychodziło się z hali (śmiech). Moim zdaniem okres przygotowawczy przepracowaliśmy dobrze, a jeśli chodzi o sparingi to wiadomo, że w tych meczach wynik nie jest najważniejszy, co oczywiście nie oznacza, że wychodzimy na parkiet, żeby nie wygrać. Teraz już schodzimy z obciążeń i mam nadzieję, że na pierwszy mecz sezonu będziemy w stu procentach gotowi!

M.N.: Pierwszy mecz przeciwko Remedium Pyskowice już za prawie dwa tygodnie. Później GSF Gliwice, czyli klub w którym zaczynałeś swoją karierę. Czy ten mecz będzie dla Ciebie wyjątkowy? Czy czujesz jeszcze jakiś sentyment?

P.B.: Sentymentów na boisku nie ma. Oczywiście gola nie będę świętował, bo jest to klub, który dał mi naprawdę wiele i z którego można było się wybić dalej. Tym bardziej, że trenerami GSF-u są Błażej Korczyński i Sebastian Wiewióra. Z tym pierwszym najpierw grałem w AZS-ie Katowice, później był moim trenerem, a Sebastian Wiewióra szkolił mnie w Piaście. Na pewno wyjdę na parkiet po to, aby ten mecz wygrać!

M.N.: W zeszłym roku Futsal Ekstraklasa w Rudzie Śląskiej była bardzo blisko i nikt nie ukrywa, że w tym roku również chcemy awansować. A jaki jest twój cel na zbliżający się sezon?

P.B.: Nie wyznaczam sobie żadnych celów. Po prostu chcę grać jak najlepiej i dawać jak najwięcej z siebie zespołowi. Oczywiście cel całego zespołu może być tylko jeden!

M.N.: Chyba możemy powoli kończyć. Dziękuję Ci bardzo za wywiad i życzę powodzenia w zbliżającym się sezonie!

P.B.: Dziękuję również i pozdrawiam!

 

 

 

Zostań darczyńcą

Wspomóż działalność Stowarzyszenia 
Wpisz kwotę: PLN